wtorek, 7 sierpnia 2012

Rozładunek w Gliwicach

Dzisiejsze dzień rozpoczął się tak,jak zaplanowałem go wczoraj.Godzina szósta rano zadzwonił budzik w telefonie.Wstałem odrazu,czułem że jestem już wyspany.O godzinie ósmej miałem być na bazie,aby jechać do Gliwic rozładować trucka od innego kierowcy.
Przy porannej kawie,posiedziałem chwilę na laptopie,przeczytałem wiadomości i zacząłem się zastanawiać co powinienem wziąść ze sobą w tą krótką,kilkugodzinną trasę.
- Nawigacja,laptop,mobilny internet,dokumenty,kanapki,woda mineralna do picia,telefony - To chyba wszystko,przecież jadę tylko na kilka godzin.
- Acha i z mojego Mana muszę wziąść buty robocze i kamizelkę odblaskową.
Zjadłem śniadanie,pozbierałem wszystkie potrzebne mi rzeczy i wyszedłem z domu.Przed wyjściem oczywiście musiałem zajrzec do naszej sypialni,gdzie spały moje dwa skarby.
- Pa moje aniołki - powiedziełem do mojej Oli i Klaudi.
Na parkingu przed blokiem,stał nasz super wóz Ford - Focus.Zapakowałem się do niego,odpaliłem silnik i pojechałem na bazę.Po drodze jeszcze odwiedziłem stację Shella,aby wygasić "komornika"(pomarańczowe światełko "Rezerwa")Pięćdziesią złotych załatwiło sprawę.Na bazę dojechałem bardzo szybko,baza oddalona jest od mojego miejsca zamieszkania niecałe dwadzieścia kilometrów
- Jestem,teraz tylko wrzucić graty to trucka,iść do biura po papiery,i można jechać.
Bardzo się cieszyłem,że jadę na ten rozładunek.Z ostatniej trasy zjechałem ponad dwa tygodnie temu i brakuje mi już "drajwowania".W mojej firmie,teraz zaczynają się urlopy i dopiero pod koniec sierpnia zaczniemy wyjeżdżać w trasy.
Odpaliłem silnik,porozkładałem nawigację,mapę,wpisałem adres i po chwili byłem gotowy do jazdy.
- Jeszcze tylko włożę cyfrową kartę do tacho i jedziemy.
Spojrzałem na górę,w miejsce gdzie znajduję się cyfrowe tacho w moim Manie i ja widzę ?
- Analogowe tacho ? W takim razie dzisiaj pojedę na tarczce nie na karcie - pomyślałem.
Byłem już gotowy do wyjazdu,wsześniej poszedłam na tył naczepy,aby sprawdzić jak wygląda mój ładunek,co wogóle wiozę,przecież to nie był ani mój truck,ani mój ładunek.
- Blomba,nic nie zobaczę - pomyślałem,widząc linkę celną i zapiętą na niej blombę,która uniemożliwiała otwarcie drzwi naczepy.
Trasa krótka,czterdzieści pięć kilometrów w jedną stronę,rozładunek i czterdzieści pięć kilometrów w drugą stronę.Trasa w sam raz na wakacyjny,upalny dzień.Dojechałem bardzo szybko,żadnych problemów,prostrzej trasy już nie mogło być.Najpierw A1,póżniej zjazd na DK-88,kawałek jakiejś krajówki,której numeru nie pamiętam i już byłem pod firmą.
Fajny dojazd,fajny parking,fajny rozłądunek.
Firma w której się rozładowywałem,znajdowała się na strefie przemysłowej,na której znajdowało się dużo różnych firm.Na samym wejściu na teren strefy,musiałem odwiedzić strażników,aby wyrobić jednorazową przepustkę.Po tych zabiegach,strażnik wskazał mi drogę i powiedział gdzie mam jechać.
Stojąc na terenie biura przepustek zaobserwowałem ciekawą sytuację.Przy opuszczonym szlabanie,który uniemożliwiał wjazd na teren strefy przemysłowej stała białoruska ciężarówka.Strażnik przyszdł do biura przepustek i powiedział drugiemu strażnikowi,którym była kobieta,że ten kierowca nic nie rozumie po polsku.Mówi mu,że ma jechać na parking i najpierw musi załatwić papiery celne,tutaj na terenie strefy przemysłowej.Kierowca ten nic nie rozumiał.Strażnicy postanowili poszukać kogoś.kto zna język rosyjski.
Pomyślełem sobie wtedy,ja to mam luz.Jestem Polakiem,jestem w Polsce,mówię po Polsku i mógłbym zagadać na śmierć tych strażników.dopytać wszystko z najdrobszymi szczególikami,używając do tego swojego języka ojczystego.Byłem w tym samym miejscu i o tej samej porze co ten białoruski kierowca,ale jaka była różnica jeżeli chodzi o naszą sytuację.Ja luzik,on nie,możliwe że stres.Tą samą sytuację szybko przeniosłem na Unie Europejską.Jak musi się czuć Polski kierowca,który nie zna nawet podstawowch zdań czy słów.Jak muszą reagować na takiego kierowcę niemieccy,francuscy czy angielscy strażnicy.Ja wiem jak reagują,bo to widzę,ale co mówią między sobą,gdy idą do biura i zastanawiają się co zrobić z takim delikwentem,który tylko patrzy i rusza ramionami.Fakt jest taki,że bardzo często też pomogą,ale co mówią między sobą tego już nie wiem.Osobiście nie mam problemu,aby porozumiewać się na załadunkach lub rozładunkach,ale początki były stresujące.Czasami na początku,machałem ramionami tak samo jak ten białoruski kierowca dzisiaj.
Wracając do rozładunku.Strażnik wskazał mi gdzie mam jechać.Pokazał palcem,budynek z czerwonym dachem i powiedział,że tam jest firma w której będziesz się rozładowywał.
Podziękowałem i wsiadłem do trucka.Podjechałem pod budynek firmy.
- Cztery rampy,ciekawe pod którą mam podjechać - pomyślałem - Narazie stanę tutaj gdzie stoję i pójdę się rozpytać.
Wziąłem wszystkie dokumenty,które miałem i wysiadłem z trucka.Na zewnątrz stała kobieta,która paliła papierosa,podszedłem do niej i powiedziałem.
- Dzień dobry,mam rozładunek w tej firmię - i wskazałem palcem na budynek firmy.
- Dobrze,proszę pokazać dokumenty - odpowiedziała.
Spojrzała na dość dużą ilość dokumentów,które podałem jej do ręki.
- A był pan w agencji celnej ? - Spytała.
- Nie,jestem tutaj pierwszy raz i nikt mi nie powiedział.
- Nic się nie stało.Musi pan się wrócić tam,gdzie wyrobił pan sobie przepustkę i schodami na górę,tam jest agencja,Jak pan załatwi wszystko w tej agencji celnej,to proszę wrócić i odrazu podjechać pod rampę numer 1.
Szybko się wróciłem do biura,gdzie załatwiłem przepustkę.Truckiem cofnąłem tylko trochę,reszt e drogi poszedłem na nogach.Załatwiłem wszystko,co było niezbędne w tej agencji celnej.Wróciłem do trucka,na dworze temperatura 35 stopni celsjusz.Spacer mi dobrze zrobił,ale efekty czułem na plecach w postaci mokrej koszulki.
- Dobra,teraz pod rampę,rozładunek i spadam do domu.
Rozładunek poszedł bardzo sprawnie.Fajni ludzie pracują w tej firmię.W biurze fajnie,wózkowi spoko,co za świetny rozłądunek.
Przy wyjeździe,po rozładunku oddałem podbitą przepustkę strażnikowi i wyjechałem z tej strefy przemysłowej.Kierowałem się drogą numer 88,na autostradę A1.ale gdy byłem już na wjeździe,okazało się,że wjazd na A1 jest zamknięty przez policję z powodu wypadku.Musiałem zrobić małego oberka i kierować się w stronę Opole/Wrocław na A4.Gdy znalazłem się na A4,pojechałem w stronę Katowic i w Gliwicach zjechałem na A1,któa to autostrada zaprowadziła mnie do samych Świerklan,w których znajduje się moja baza.

Rozładunek czy załadunek,bieganie po biurach,agencjach,gdy znamy język,to bardzo proste czynności.I nie ważne,czy jesteśmy w swoim kraju,czy w innym kraju.Gdy znamy język praca kierowcy jest dużo prostrza i mniej stresująca.Dzisiaj białoruski kierowca machał ramionami w Polsce,jutro polski kierowca będzie machał ramionami we Francji.Tak to już jest z tą międzynarodówką.Jeżeli pracujemy poza granicami własnego kraju,powinniśmy uczyć się języków obcych.

Poniżej film z dzisiejszego załadunku.


niedziela, 5 sierpnia 2012

Z ostatniej trasy - Pech czy zdobywanie doświadczenia

W ostatnią trasę ładowałem się w Czechach w mieście Hranice,siedemdziesiąt kilometrów od granicy,którą przekraczałem w Chałupkach.Na załadunku byłem ok.godzi.15:30.Załadunek bokiem,poszedł bardzo sprawnie,dwóch czeskich pracowników,bardzo szybko załadowało moją naczepę.Ja w tym czasie,załatwiłem papiery w biurze i ok.godz.17:00 mogłem wyjechać z firmy.Przy wyjeździe czekała na mnie waga,krótka rozmowa ze strażnikiem i po chwili szlaban powędrował w górę.
- No to jedziemy ! - powiedziałem głośno sam do siebie,pogłośniłem muzykę w trucku i do przodu.
Nawigację i mapę na lapku miałem już ustawione,więc teraz pozostało mi tylko wrócić do Polski,przeskoczyć z Chałupek przez Racibórz na autostradę A-4.Bez problemu dotarłem na A-4.Przed wjazdem do Niemiec,musiałem zrobić pauzę 45 minut.Granicę przekraczałem o godz.23:30.Na granicy Niemiecka policja,zamknęła przejazd na wprost i wszyscy musieli przejechać przez teren dużego posterunku Niemieckiej policji,który znajduje się w Zgorzelcu.
- Chyba będzie moje pierwsze spotkanie z Niemiecką policją - pomyślałem,gdy widziałem ciężarówkę,która stała z boku i była kontrolowana przez policjantów.
 - No tak,zawsze musi być ten pierwszy raz - pomyślałem,widząc policjanta przed sobą,który lizakiem zaczął pokazywać mi,że mam zjechać na bok.
- Dobry wieczór - powiedziałem przez otwarte okno z kabiny mojego truck.
- Dobry wieczór - opowiedział niemiecki policjant - Rozmowa odbywała się w języku niemieckim i polskim,policjant ten dosyć dobrze znał podstawowe polskie słowa.
 - Prawo jazdy,paszport,dowód trucka i trailera,CMR,licencja na zarobkowy przewóz - Bitte ! - Usłyszałam w pierwszej kolejności.
- Dobrze  - odpowiedziałem.
Wyszedłem z kabiny i podałem wszystkie dokumenty.Jeden policjant oglądał papiery,a drugi stał spokojnie z boku.
- Tylko tyle waży ładunek - zapytał się policjant i wskazał na CMR,w miejsce,gdzie jest wpisany ciężar ładunku.Miałem dwa CMR,w sumie było tam ponad siedem ton.
- Tak,tyle waży ile pisze - odpowiedziałem.
- Ok.,proszę otworzyć naczepę,zobaczymy co tam pan wiezie - powiedział policjant.
Poszedłem na tył naczepy i otworzyłem drzwi.
Policjant poświecił latarką i powiedział.
- Nie dobrze,nie na pasów,ma pan niezabezpieczony ładunek.
- O fuck,pomyślałem,chyba będą kłopoty.
Jednak w tym przypadku,policjant nie miał do końca racji.Już wam napiszę dlaczego.
Na załadunku,gdy czescy pracownicy ładowali mi ładunek,zapytałem czy inni kierowcy spinają ten ładunek pasami.Usłyszałem w odpowiedzi,że nie.Nie do końca ta odpowiedź mi się podobała,bo wiedziałem,że w Niemczech podczas kontroli,nawet ciasno załadowanego ładunku na Euro paletach,kierowca może mieć kłopoty w momencie kontroli przez policjantów,jeżeli ładunek nie jest spięty pasami.Z drugiej strony,mój ładunek był na Euro paletach,ale na nich znajdowały się jakieś aluminiowe regały,owinięte folią i faktycznie podczas spinania pasami,gdybym zrobił to za mocno,ładunek mógłby zostać uszkodzony.
- No to ok,jak nie spinają to ja też nie spinam - powiedziałem.
Jako ostatnie na naczepie,miałem dwie duże palety,a na nich dwoje drzwi.Jedna paleta była na ciasno,od burty do burty,a druga trochę mniejsza.Pomiędzy burtami,a paletą był luz jakieś dwadzieścia centymetrów po każdej stronie.

- Tą paletę będę spinał - powiedziałem do ładujących mnie czeskich pracowników.
 - Nie będę jej mocno spinał,ale dwa pasy zapnę,w razie,gdybym miał kontrolę niemieckiej policji.
I właśnie doszliśmy teraz do mojej kontroli na granicy.
Policjant powiedział,że jest problem bo nie mam pospinanych pasów,ale ja zacząłem mu tłumaczyć,że mam haha,to było dobre.
- Tamte palety,są bardzo dobrze ułożone,i nie mogłem dać pasów bo mam bardzo drogi i cenny ładunek,mógł bym go zniszczyć,ale tutaj paleta jest mała i mam pasy - po tych słowach pokazałem na moje dwa pasy w całej naczepie.
oczywiście kontynuowałem dalej.
- Tak jest dobrze,proszę popatrzeć - powiedziałem do policjanta.
Ten jeszcze raz poświecił latarką po naczepie,pomyślał i powiedział.
- OK.Nie ma problemu,można jechać.
Po tych słowach,ucieszyłem się bardzo,pomyślałem,udało się mogę jechać.
- Nie ma problemu,mogę jechać - spytałem policjanta.
- Tak,można jechać - odpowiedział policjanta i odszedł od mojego trucka.
Wsiadłem do kabiny,pochowałem wszystkie dokumenty na swoje miejsce i ruszyłem dalej.
- Ale się trasa zaczęła - mówiłem sam do siebie - zadowolony z przebiegu kontroli,jednak z małym poczuciem żalu do niemieckich policjantów.Żalu z takiego powodu,że czasami wożę takie ładunki,ciasno ułożone na naczepie,na euro paletach,że mysz by się już nie wcisnęła,a oni wymagają dodatkowo spinania tego ładunku.No ale trudno,jadę po Niemczech,to trzeba się stosować do niemieckich przepisów i wymogów.
Wjechałem do Niemiec,jechałem spokojnie,zbliżała się godzina pierwsza w nocy,Zacząłem rozglądać się za parkingiem,aby zacząć robić pauzę dobową.Od granicy przejechałem ok.osiemdziesiąt kilometrów.Do Drezna zostało ok.czterdzieści.
- Dobra,trzeba robić pauzę,nie będę mijał Drezna bo nie ma sensu jechać do ostatniej minuty - pomyślałem.Miałem dużo czasu na dostarczenie ładunku.
- Szukam parkingu i pauza - stwierdziłem.
Wjeżdżałem właśnie pod górę,nie szło ciężko przecież nie byłem mocno załadowany,siedem ton dla mojego mana to żaden ciężar.

Nagle usłyszałem taki dźwięk.Był bardzo głośny.
 - Pszyyyyyyy !!!!
- Co jest ? Straciłem moc,wciskam na gaz,a zamiast przyśpiesznia słyszę tylko turbo,trzy razy głośniej niż zwykle.
- Muszę się zatyrzymać i zobaczyć co się stało.
Załączyłem światła awaryjne,zjechałem na pas awaryjny,zaciągnąłem hamulec postojowy i stoję.
- Nic,założę kamizelkę odblaskową,biorę latarkę i idę obejrzeć trucka,zobaczę co się stało.
Ruch a autostradzie A4 był mały,tylko co parę minut przejeżdżał jakiś truck,osobówek nie było praktycznie wcale.Obszedłem całą kabinę do okoła,wszystko wyglądało,że jest w porządku,jedyna różnica polegała na tym,że z silnika słychać było dużo głośniejszą pracę turbo niż zwykle.
- Nic wracam do kabiny,tutaj nic więcej nie zrobię - pomyślałem i tak zrobiłem.
Gdy byłem w środku,zadzwoniłem do kolegi z firmy,który ma duże doświadczenie w pracy na trucka i bardzo dobrze zna mechanikę trucków.
Po rozmowie,doszliśmy do wniosku,że mogę przejechać kilka kilometrów na najbliższy parking.Na wyświetlaczu,żadna kontrolka nie wskazywała awarii,stan oleju był w normie,wszystkie płyny również.
- Nic jadę,nie mogę tutaj robić pauzy,przecież to autostrada,muszę dojechać do parkingu.
Odpaliłem silnik i powoli ruszyłem dalej.Parking był oddalony o ok.pięć kilometrów.Jechałem powoli,zresztą nie mogłem jechać szybciej,gdyż wciskając pedał gazu,przyśpieszenie było praktycznie zerowe,za to turbo słychać było tak głośno jak nigdy do tąd.
- No jest parking,tylko teraz żeby miejsce było - pomyślałem.
O tej porze trudno znaleźć miejsce na parkingu,zawsze loteria,będzie czy nie będzie miejsca.Przyzwycziłem się już to tej sytuacji z parkingami,jednak tym, razem nie mogłem jechać dalej i szukać kolejnego,musiałem tam zostać bez względu na wszystko.
Przejechałem cały parking i co ? Nie ma miejsca.Zatrzymałem się na wyjeździe i stoję.
- Nie jadę dalej,muszę się gdzieś tutaj przytulić,nie ma mowy,żebym opuścił ten parking. - Taka była moja decyzja.
Cofnąłem się trochę w kierunku parkingu,gdzie stały same trucki,stanąłem przy wyjeździe,dotykając kołami krawężnika,złożyłem prawe lustro,aby inni kierowcy mogli bez problemu rano wyjechać z parkingu i zacząłem kręcić pauzę.Nie było to moje wymarzone miejsce na pauzę,ale trudno,nie mogę ryzykować zniszczenia turba lub nawet całego silnika.Dopóki nie będę wiedział co dalej mam robić,nie ruszam się z tąd.
- Rano,gdy się obudziłem,na parkingu było dużo wolnych miejsc.Widać było,że dobrze się ustawiłem,ponieważ wszyscy kierowcy trucków,poradzili sobie z wyjazdem z parkingu.
Wykonałem jeszcze jeden telefon do innego kolegi z firmy,rozmowa z szefem i decyzja.
Płyny ok,komputer w trucku nie zakazuje jazdy więc cofam ok. 70m,wjeżdżam w rajkę i kabina wędruje do góry.Zanim miałby pojawić się serwis,trzeba zobaczyć co się stało.
Prawdo podobnie pękła obejma na przewodzie gumowym,którym jest połączone turbo z kolektorem.
Przygotowałem kabinę do podniesienia w górę,przebrałem się w ciuchy robocze i jazda do góry z kabiną.

Gdy podniosłem kabinę do góry,wszystko zostało wyjaśnione.Pęknięta opaska na gumie.Widać na zdjęciu jak gumowy przewód spadł z rury,która jest przymocowana to turba.
 - I tu test cały problem - pomyślałem.
Dobrze,że tylko tyle.Muszę jakoś założyć tą gumę,czymś ją skręcić i dojechać do najbliższego serwisu,którym był serwis w Dreźnie oddalonym niecałe czterdzieści kilometrów od parkingu na,którym teraz stałem.
Nie miałem takiej oryginalnej opaski przy sobie,ale z pomocą innego polskiego kierowcy trucka,zrobiłem taką prowizorkę i dojechałem do serwisu.Widać na zdjęciu prowizoryczną opaskę.W Dreźnie pracownik serwisu dokonał wymiany na nową opaskę.Jeszcze raz kabina w górę,wymiana,w kabina w dół i można jechać dalej.Podziękowałem za naprawę pożegnałem się i pojechałem dalej.

Poniżej film z parkingu,podczas zakładania prowizorycznej opaski.


środa, 1 sierpnia 2012

Forum Młody Trucker - Co dalej ?

"Każdy doświadczony kierowca,
 kiedyś też nie miał doświadczenia"


Wczoraj napisałem post,w którym prosiłem o kontakt osoby,które poświęcą trochę swojego czasu i będą pomagały mi w prowadzeniu i utrzymaniu porządku na forum.Bardzo Wszystkim dziękuję za zaoferowanie swojej pomocy.Dostałem dużo maili od Was,w których piszecie,że możecie pomagać w prowadzeniu forum.Bardzo wszystkim dziękuję.Skontaktuję się narazie z trzema osobami,które zostaną "moderatorami" i z tymi osobami zaplanujemy co i jak robić,aby forum działało szybko i sprawnie.Oczywiście,nie mogę skontaktować się z wszystkimi,a wierzcie mi bardzo bym chciał.Będę jednak pamiętał o pozostałych osobach i gdy będzie taka potrzeba,poproszę was o pomoc.Bardzo dziękuję wszystkim,którzy do mnie napisali w tej sprawie.
Do osób,które czytają blog i oglądają filmy na YT,a nie są kierowcami i nie zamierzają nimi zostać,możliwe że temat forum na blogu jest mało interesujący i czekają na relację z tras wraz ze zdjęciami.Wszystko będzie,powolutku.Forum powstało dla osób,zadających pytania dotyczące pracy jako kierowca zawodowy.Wszystko idzie w dobrym kierunku,gdy ogarnę forum,gdy będą pomagać i pilnować porządku "moderatorzy"za co jestem i będę bardzo wdzięczny,osobiście będę miał więcej czasu na pisanie postów,składanie filmów oraz na pisanie nowych tematów i odpowiadanie na pytania w formie postów na forum.

Młody Trucker - Zostać kierowcą zawodowym dużego zestawu,jest marzeniem wielu młodych chłopaków,również taką decyzję podejmuje się po trzydziestce,po czterdziestce.Moim zdaniem nigdy nie jest za późno.Z róznych powodów zostaje się kierowcą trucka.Jedni z powodu zarobków,inni chcą zwiedzić świat,jeszcze inni chcą jeździć największymi samochodami na drogowych szlakach.Praca kierowcy jest wymagająca,stresująca,odpowiedzialna.Bardzo dużo kierowców jest ojcami i mężami,codziennie z daleka od domu,zdala od rodziny,czasami ze łzami w oczach przemierzają tysiące kilometrów z ładunkami na pace.Trasa nigdy się nie kończy,nigdy nie ma tej ostatniej,zawsze jest następna,zawsze jest kolejny ładunek,kolejny obiad jedzony samotnie w kabinie,kolejny sms od ukochanej osoby,a w nim "Kocham Cię i bardzo tęsknię,uważaj na siebie"Oczywiście ,że jest dużo pięknych i pozytywnych chwil,gdy jesteśmy w trasie,ale należy pamiętać ,że jesteśmy w pracy,a w pracy się pracuje a nie obija się o ściany.W pracy kierowcy jest tak samo,ciężko pracujemy.Spędzamy dużo czasu na pauzach w gorących,nagrzanych kabinach.Bardzo duża liczba kierowców trucków,wrzuca zdjęcia z tras na FB,ładnych miejsc,pięknych zachodów słońca,piaszczystych plaż,błękitu oceanu.I bardzo dobrze,że pokazują te piękne miejsca na ziemi.Ale należy pamiętać,że to tylko krótkie chwile,które towarzyszą nam w naszej codziennej pracy.Naszą codziennością są załadunki,rozładunki,jazda i szukanie parkingu na noc.
Jeżeli ta praca wymaga tyle poświęcenia i wyrzeczeń,dlaczego tyle mężczyzn i kobiet pracują w tym zawodzie?Nie będę odpowiadał na to pytanie.Każdy kierowca czytający ten post,na pewno odpowie sobie sam.Każdy kierowca siedzący za fajerą swojego trucka odpowie sobie sam.Osoby,które nie są kierowcami i nie poczuły tego jak to jest jechać załadowanym zestawem,który waży czterdzieści ton,możliwe że będą umiały się wczuć tą rolę,i też będą umiały odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Dlaczego ......... ?

Osoby,które odpowiedziały sobie na pytanie "Dlaczego"i chcą zostać kierowcą zawodowym,bądź już jeżdżą jakiś czas zdobywając doświadczenie,myślę że wiedzą,że bycie kierowcą zawodowym to ciągła nauka zawodu.Codziennie uczymy się coś nowego.Jeden od drugiego.Każdy dzień to kolejna lekcja nauki zawodu truckera.
Forum,które powstaje,powstaje dzięki Wam,bo Wy tworzycie społeczność tego forum,jest jednym z narzędzi,z którego każdy z Was będzie mógł korzystać.Mam nadzieję,że z czasem,zainteresują się tym forum,również doświadczeni kierowcy,z kilkuletnim stażem i będą odpowiadać na zadane przez Was pytania.Szanujcie się,pomagajcie sobie wzajemnie,uczcie się jeden od drugiego.Ja z moje strony,będę robił wszystko,aby to forum dawało jak najwięcej informacji,wiadomości z truckerki po Polsce i Unii Europejskiej.Ciekawe informacje z różnych krajów,które zaobserwuję,o które będziecie pytać,będę umieszczał właśnie tutaj,na forum.Na blogu,większość postów,to będą posty z tras,zdjęcia,filmy.Ciekawe trasy,załadunki,rozładunki,dziwne okoliczności i przygody,które spotykają kierowcę praktycznie codziennie.Każdy dzień jest inny i każdy dzień jest wyjątkowy,każdy jest wart tego aby napisać o nim na blogu.Jeżeli macie kolegów,znajomych,osoby które szukają informacji na temat pracy zawodowego kierowcy,powiedzcie im o tym forum,niech również i oni mają ,możliwość zdobyć informację tak jak Wy.Każda osoba jest tutaj mile widziana.Życzę Wam przyjemnych chwil spędzonych na forum.Pozdrawiam :)

poniedziałek, 30 lipca 2012

Młody Trucker - Forum

Praca kierowcy wiąże się z wieloma obowiązkami i wyrzeczeniami.Będąc w trasie,trzeba dojechać na załadunek na czas.Trzeba dojechać na rozładunek na czas.Jadąc,trzeba przestrzegać czasu pracy/jazdy kierowcy.Trzeba znaleźć bezpieczny parking,gdzie będziemy robili pauzę dobową lub tygodniową.Będąc w trasie,kierowca oprócz prowadzenia swojego truck,zajmuje się również przygotowywaniem posiłków,zmywaniem naczyń,sprzątaniem kabiny.Musi mieć czas na sen,aby jeździł wypoczęty i nie stwarzał zagrożenia dla siebie i innych uczestników ruchu.Również na pauzach,ma prawo do relaksu,oglądania TV,filmów,czytania książek,słuchania muzyki,spacerów,rozmów z innymi kierowcami.
Jest kilku kierowców,do których ja się zaliczam,którzy na pauzach swój wolny czas poświęcają na pisanie postów na bloga.Dodawanie zdjęć i opisów na FB,oraz na składanie filmów na YT.Osoby które interesują się tematem trakerskim i śledzą w internecie mój blog i blogi moich kolegów i koleżanek,wiedzą o których kierowcach mówię.Nie będę tutaj wymieniał z imienia,aby nikogo nie pominąć,aby nikt nie czuł się urażony.Dlaczego o tym piszę ?
Czasami do każdego z nas,przyjdzie jakaś osoba i napisze w komentarzu,że coś mu się nie podoba,że coś powinno być zmienione itd.Ok.rozumiem to,że każda osoba ma prawo do takiego komentarza.Ja jednak chciałbym na swoim blogu napisać kilka słów na ten temat.
Blog,kanał YT,FB i od jakiegoś czasu Forum "Młody Trucker",są to strony które nie są prowadzone w celach zarobkowych,chodzi mi dokładnie o to,że nikt z nas nie bierze pieniędzy za czas,który poświęcamy na napisanie nowego posta,złożenie filmu,czy odpowiedzi na pytania.Moim celem,który wyznaczyłem sobie w momencie utworzenia bloga i kanalu YT,było pokazać jak wygląda praca kierowcy,"Życie w trasie",oraz pomoc nowym osobom,które chcą zostać kierowcami zawodowymi.Pomóc poprzez pisanie bloga,pokazywanie filmów z tras,oraz odpowiedzi na pytania.Od jakiegoś czasu liczba osób subskryjujących mój kanał na YT stale się powiększa,za co bardzo Wam dziękuję,licznik odwiedzin na blogu,również systematycznie wzrasta,za co również Wam dziękuję.Swiadczy to o tym,że to co robię ma sens i że są osoby,które są zainteresowane tematyką trakerską.W związku z tym,co napisałem,zacząłem dostawać od Was i wciąż dostaję dużo pytań.

Niestety,nie mam na tyle wolnego czasu,aby na każde pytanie odpowiedzieć.Często pytania się powtarzają,lub pytania o tematy,o których już pisałem na blogu w dziale"Kierowca bez doświadczenia"Już nie raz pisałem,że przepraszam osoby,które czekają na odpowiedź ode mnie,niestety wszystko robię sam i nie mam na tyle czasu,aby wszystko ogarnąć w jednym czasie.Więc albo jest nowy film na YT,wtedy blog stoi,albo jest nowy post,wtedy nie ma nowych filmów na YT i do tego wymyśliłem sobie jeszcze forum "Młody Trucker".

Po co forum "Młody Trucker"
Na początku powstała strona "Kierowca bez doświadczenia"na której chciałem opisywać tematy,o które jestem najczęściej pytany.Napisałem kilka tematów,lecz po jakimś czasie faktycznie w komentarzach powstał bałagan,że nawet sam nie wiedziałem kto się pyta kogo o co i kto komu na co odpowiada.Padła więc propozycja utworzenia forum,na którym osoby które chcą zostać kierowcami,mogłyby dowiedzieć się jak zacząć.Stwierdziłem,że to bardzo dobry pomysł,ponieważ nie zawsze mam czas na odpowiadanie na pytania.A dodatkowo,wszyscy wspólnie możemy pomagać sobie i innym.Każdy z nas,uczy się całe życie.Również ja.uczę się od Was,czytając wasze posty na forum.Prawda jest taka,że nigdy nie prowadziłem forum,dopiero niedawno napisałem kilka tematów.Mam mało czasu,aby zaglądać tam na bierząco i usuwać spam,który tam powstaje.Na temat autorów spamu nie będę się wypowiadał.Jestem za tym,aby forum miało odpowiedzialnych ludzi"'moderatorów",którzy będą pilnowały tam porządku.Forum powstało tylko i wyłącznie w celu pomocy osobom,które o tą pomoc prosiły mnie pisząc do mnie pytania z prośbą o odpowiedź.Moje odpowiedzi,będą znajdowały się na forum.
Forum nie jest żadną konkurencją dla forum "Polski Trucker".Moja działalność w internecie,nie jest żadną konkurencją dla nikogo,ja z nikim się nie ścigam czy konkuruję.Zawsze piszę i mówię o tym,że powinniśmy sobie pomagać,działać wspólnie,wszyscy kierowcy niezależnie na którym kontynencie pracujemy.Forum jest miejscem,gdzie osoby piszące do mnie pytania,znajdą odpowiedź napisaną przeze mnie lub przez innego użytkownika.

Osoby które poważnie traktują ten temat i chciały by opiekować się forum,pomagać innym,proszę o kontakt mailowy ze mną kdtruck.blog@op.pl

Mam nadzieję,że rozumiecie mnie,że wyjaśniłem kilka spraw,które czekały na wyjaśnienie.
Pozdrawiam Wszystkich zainteresowanych tematem trakerskim,a osobą które próbują nam przeszkadzać pisząc bzdurne komentarze i posty powiem tak.Daruj sobie bo tylko się ośmieszasz.

sobota, 21 lipca 2012

Master Truck 2012

Powrót do Polski - ostatni ładunek

W ostatniej trasie byłem razem z moją wspaniałą żoną Olą.Byliśmy razem dwa i pół tygodnia.Powrót do polski opóźniał się i moja obecność na Master Truck 2012 stała pod znakiem zapytania.Jednak postawiłem na swoim i za wszelką cenę chciałem przyjechać na MT.W piątek 06.07 2012,gdy zaczynał się Master Truck,byliśmy jeszcze w Niemczech.Załadunek zakończył się ok.godz.13:00.Do przejechania mieliśmy ok.730 km i tylko osiem i pół godziny jazdy.Półtorej godziny z dziesiątki,którą mogłem zrobić tego dnia,wyjechałem dojeżdżając na załadunek.
- Dojedziemy dzisiaj na bazę do Świerklan - spytała Ola.
- Trudno powiedzieć,ale ciężko będzie,myślę że zabraknie nam ok 100 km i trzeba będzie robić pauzę w okolicach Opola. - odpowiedziałem,patrząc na smutną twarz mojej żony.
- Klaudusia na nas czeka,ja mogę spać jeszcze jedną noc z tobą w kabinie,ale Klaudia już bardzo za nami tęskni - usłyszałem w odpowiedzi.
- Nie martw się,coś wymyślę,damy radę,dzisiaj odbierzesz Klaudię od moich rodziców,wiem że tęskni i czeka na nas.Narazie jedziemy,liczymy kilometry i czas który pozostał nam do końca jazdy.
Klaudia była u moich rodziców,w pierwszej wersji mieliśmy być półtorej tygodnia w trasie,więc na taki czas wszyscy się przygotowaliśmy.Ja,Ola,Klaudia i moi wspaniali rodzice.Jednak trasa wydłużyła się o kolejny tydzień i nasza córka zaczynała już za nami bardzo tęsknić.Przez Skype dzień wcześniej obiecaliśmy jej,że w piątek wieczorem odbierzemy ją od babci i dziadka i że wszyscy pojedziemy do naszego domku.Wiedziałem,że nie będzie łatwo dotrzymać obietnicy,ale w mojej głowie układał się już plan awaryjny,plan B na wypadek,gdyby planu A nie udało się zrealizować.
Jechałem spokojnie,bez wariowania,jechałem tak jak pozwalały mi na to warunki drogowe.Kilka razy jechaliśmy w korku,bardzo wolno,czas jazdy uciekał szybko,a kilometry ubywały powoli.
Przed wyjazdem w trasę,był u mnie w domu na kilka dni Adam (polishadam28),którego zapewne wielu z Was,zna z YT lub poznało na MT.Byliśmy umówieni,że po przyjeździe z trasy Adam przyjedzie do mnie ze swoim bardzo dobrym kolegą Michałem i wszyscy razem przyjedziemy na Master Truck.Jednak sprawy zaczęły się komplikować z powodu mojego późnego zjazdu z trasy do Polski.Cały czas byłem w kontakcie telefonicznym z Adamem,gdzie jestem i kiedy będę w Jastrzębiu Zdroju w mieście w którym mieszkam.
- Siemeczka Adam - powiedziałem,gdy Adam odebrał telefon.
- No cześć Krzysiu - usłyszałem w słuchawce - Kiedy będziesz w domu ? - spytał.
- Jeszcze nie wiem,teraz trudno mi powiedzieć,bo jestem jeszcze w Niemczech,jak będę w Polsce,to zadzwonię do Ciebie i Ci dokładnie powiem.- odpowiedziałem.
- No dobrze,w takim razie czekam na telefon i jak tylko mi powiesz kiedy będziesz w domu,to wsiadam z Michałem w auto i jedziemy do Ciebie - usłyszałem od Adama.
- Ok.dam Ci znać,czekaj na telefon. - odpowiedziałem i się rozłączyłem.
Patrzyłem na kilometry,które nam pozostały do przejechania,na czas jazdy,który mi został i już na 99% byłem pewny,że w okolicy Opola,będę musiał zakończyć jazdę i zrobić dziewięć godzin obowiązkowej pauzy,aby móc ruszyć dalej i dojechać na bazę do Świerklan.
- Mam pewien plan - powiedziałem do Oli.
- Jaki ? - spytała Ola
- Nie ma szans,aby dojechać dzisiaj na bazę i odebrać Klaudię od rodziców - powiedziałem.-braknie nam jakieś 100 - 130 km.Myślę,że dojedziemy najdalej w okolicę Opola i trzeba będzie robić pauzę.
- Rozumiem,a jaki jest ten twój plan ? - spytała z zaciekawieniem Ola.
- Zadzwonię do Adama,powiem mu jak sprawa wygląda i poproszę go,aby przyjechał na parking gdzie będziemy stali.Pojedziesz razem z Adamem i Michałem do moich rodziców,odbierzesz Klaudię,pojedziecie do nas do domu,a ja zrobię pauzę dziewięć godzin i spokojnie dojadę na bazę i przyjadę do domu,będę około godziny dziesiątej,może jedenastej w domu.- powiedziałem do Oli.
- Ale to jest dobry plan - spytała Ola
- Moim zdaniem bardzo dobry,odbierzesz Klaudię,która bardzo tęskni,będziesz miała czas przygotować się na Master Truck,a ja się wyśpię,przyjadę do domu,wezmę prysznic i odrazu będziemy mogli jechać na Master Truck.

Jechaliśmy jeszcze jakiś czas,wjechaliśmy do Polski i już byłem pewny na 100%,że nie dojedziemy na bazę.Wiedziałem,że będę musiał robić pauzę,lecz jeszcze dokładnie nie wiedziałem gdzie.Adam miał przyjechać do mnie z Łodzi.Odległość z Łodzi do Jastrzębia Zdroju wynosi ok.250 km.Jadąc przez Opole trzeba dodać jeszcze ok.50 km.Zadzwoniłem do Adama i powiedziałem mu jak sprawa wygląda,zapytałem czy taki plan mu odpowiada,czy przyjedzie na wskazany przezemnie parking i zabierze Olę do Jastrzębie Zdroju.Adam zgodził się od razu,bez zbędnych pytań,powiedział krótko.
- To gdzie mam przyjechać,na jakim parkingu będziesz stał i gdzie ? - zapytał.
- Jedź w kierunku Opola,ja sprawdzę na mapie i dam Ci znać,gdzie będę czekał na Was.

Spotkanie na stacji Shella

Dojechałem na stację Shella na autostradzie A-4,w okolicach Opola.Do celu,którym była moja baza zostało 130 km.Zostało mi dokładnie siedem minut jazdy z "dziesiątki",gdy wcisnąłem "łóżko"na tacho i zakończyłem dzień.Tym sposobem rozpocząłem pauzę dziewięć godzin.Była godz.ok.dwudziesta druga.Łatwo policzyć,że mogłem ruszyć na drugi dzień ok.godz.siódmej rano.
Po niecałych trzydziestu minutach przyjechał Adam z Michałem.Porozmawialiśmy trochę,pośmialiśmy się i trzeba było się żegnać,ponieważ przed nimi było jeszcze ponad 130km jazdy.
- Dobra jedźcie,jest już późno,trzeba odebrać Klaudię,a przed wami jeszcze z półtorej godziny jazdy - powiedziałem.
- Jedziesz z nami,nie zostaniesz tutaj sam - mówili wszyscy zgodnie jednym chórem.
- Spoko,spoko,ja się wyśpię i przyjadę.Odstawię trucka na bazę i jedziemy się bawić na Master Truck.
Pożegnaliśmy się i pojechali do Jastrzębia.Odebrali Klaudię od moich rodziców,a ja rano przyjechałem na bazę,zostawiłem Mana i pojechałem do domu.
Była już sobota 07.07.2012.Master Truck już trwał.W domu byłem ok.godz.jedenastej.Wszyscy już na mnie czekali.Odświerzyłem się,ogoliłem i byłem gotowy do wyjazdu Master Truck 2012

Zdjęcie zrobione telefonem komórkowym,które pokazuje tył mojej naczepy.Zdjęcie to zostało zrobione właśnie na tym Shellu,w piątek wieczorem przez Błażeja,który przysłał mi je na maila.Błażej,bardzo dziękuję za to zdjęcie,jest to cenna pamiątka ze spotkania z Adamem na Shellu niedaleko Opola.


MASTER TRUCK 2012 - impreza.

Na MT przyjechaliśmy ok.godz.16:00.Adam zadzwonił do Allana,z pytaniem gdzie są,abyśmy wszyscy mogli się spotkać i poznać osobiście.Z Allanem wcześniej rozmawiałem tylko raz przez telefon,teraz mieliśmy się poznać osobiście.Allan był razem z Rafałem (nolibab3),którego znałem wcześniej tylko z filmów na YT i bloga.Na MT czekał już na mnie Marek (Szwagier),z którym poznaliśmy się w Niemczech na autostradzie A-8.Razem ze Szwagrem,był Krzysiek (Krzysiek Trucker Blog),którego wcześniej nie znałem osobiście.Teraz nadszedł ten dzień,ta chwila kiedy wszyscy mieliśmy się poznać,uścisnąć dłoń,wspólnie napić się piwa i porozmawiać.
Oczywiście muszę powiedzieć,że było bardzo dużo osób,które oglądają nasze filmy,czytają nasze blogi,z którymi poznałem się,rozmawiałem.Były wspólne zdjęcia,rozmowy.Jednym słowem było świetnie.Nie będę szczegółowo opisywał każdej minuty MT,ponieważ chłopaki wcześniej wrzucali zdjęcia na FB oraz filmy na YT z imprezy i tam można zobaczyć jak wyglądało tego roczne MT oraz jak my się bawiliśmy.Poniżej krótki film,który zrobiłem.Materiału nie ma za dużo,ponieważ był taki pozytywny klimat,rozmowy,śmiech,że zapomniałem o kamerze.




Jak oceniam tegoroczny Master Truck ?
Było wspaniale,świetny klimat,śmiech,dyskusje,żarty,mnóstwo wypitego piwa wspólnie.Master Truck jest tym wspaniałym miejscem,gdzie wszyscy kierowcy,którzy jeżdżą po Polsce,Europie,Stanach Zjednoczonych i Kanadzie mogą się spotkać.Możemy zapomnieć o milach,kilometrach o załadunkach i rozładunkach,o książce i czasie pracy.Możemy się wyluzować,napić się piwa,wymienić doświadczeniami,odpowiadać na pytania.
Bardzo się cieszę,że poznałem osobiście Rafała i Allana.I bardzo się cieszę,że spotkamy się na następnym MT.Bardzo się cieszę,że poznałem Krzyśka (Krzysiek Trucker Blog),że udało mi się spotkać ze Szwagrem.Również cieszę się z poznania Sylwka,który jest też kierowcą i jego brata Zdzicha z Wodzisławia Śl.Pozdrawiam również Tomka,który jeździ na cysternie,który również mieszka w Wodzisławiu Śl.Również cieszę się,że poznałem Pawła z Katowic,pozdrawiam Paweł i z poznania wielu,wielu osób,z którymi rozmawiałem.Pozdrawiam również Ewelinę(blog-Ewelina w trasie),która również jest kierowcą trucka,oraz Maćka(Tkaczykowski),który niestety nie mógł przyjechać.Maciek,mam nadzieję,że w przyszłym roku będziesz razem z nami.Pozdrawiam Was Wszystkich.
Również pragnę podziękować Adamowi (polishadam28) za wszystko,za spędzony wspólnie czas.Michałowi z Łodzi,świetny człowiek.Dziękuję za wszystko.Jeżeli kogoś pominąłem i nie napisałem o nim,to również dziękuję za wspaniałe Master Truck.Do zobaczenia za rok.
Wszyscy o,których napisałem i nie napisałem,jesteście wulkanem pozytywnej energii,warto było robić wszystko,aby przyjechać na tegoroczny Master Truck i zobaczyć się z Wami.Przeżyłem  z Wami chwile,których nigdy nie zapomnę.

WIELKIE DZIĘKUJĘ !!! i do zobaczenia.

piątek, 20 lipca 2012

Szybki post info

Jestem w trasie.Po Master Truck działo się jeszcze bardzo dużo ciekawych rzeczy,które opisze na blogu.Również zrobię post o Master Truck,niestety wcześniej nie miałem czasu.Tak dużo się dzieje,czas biegnie bardzo szybko i nie nadążam z wszystkim na bierząco.Osoby które do mnie napisały i czekają na odpowiedź,proszę uzbroić się w cierpliwość,postaram się jak najszybciej odpisać.Teraz jestem na załadunku,za kilka godzin wjadę do Francji,gdzie jeszcze nie mam internetu,wiec z wszystkim będę musiał poczekać do przyszłego tygodnia,aż wjadę do Niemiec.Będę się starał załatwić internet także we Francji.Wtedy będę miał więcej czasu na bloga,odpowiedzi na pytania itd.Sorki za błędy,ale pisze szybko z pod rampy i nie dbam o przecinki i ogonki."Życie w trasie"rozpoczęło się na dobre.Na granicy kontrola niemieckiej policji,cmr,licencja,pasy na naczepie itd.Później awaria troka.Wszystko będzie na blogu,Zaglądajcie,bedą posty i zdjęcia.Muszę kończyc,ide do biura po papiery i drajwuje do Francji.

środa, 4 lipca 2012

Trasa z moją żoną - Wspaniała trasa !!!

Dwa tygodnie trasy,w której jestem razem z moją cudowną żoną dobiega końca.Dzisiaj po rozładunku w Mannheim w Niemczech,mieliśmy nadzieję,że odrazu dostaniemy ładunek na Polskę.Jednak ładunek do Polski,dostaniemy dopiero jutro.
Jakie były te wspólne dwa tygodnie ? Odpowiem szczerze.Wspaniałe !!!
Mieszkanie w jednej kabinie przez dwadzieścia cztery godziny na dobę,na pewno zbliżyło nas do siebie jeszcze bardziej.Mieliśmy bardzo dużo czasu na rozmowy na wiele tematów,na rozmowy których bardzo nam brakowało.Jutro ładujemy się do Polski i prawdopodobnie w piątek po południu będziemy już w domu.Również w piątek wieczorem wybieramy się wszyscy razem na Master Truck.Będziemy razem z Klaudią,naszą kochaną córeczką,która jest z moimi rodzicami,która nie może się już doczekać naszego powrotu i wyjazdu na MT.Z tej trasy powstanie odcinek "Życie w trasie"tak,że będziecie mogli zobaczyć,jak wyglądały te dwa tygodnie.
Gdy wyjadę w następną trasę sam,na pewno będę mile wspominał chwile spędzone razem z Olą w tej trasie.Myślę,że takie wspólne wyjazdy,dla kierowcy,który często wyjeżdża w trasy i jest kilka tygodni poza domem z dala od rodziny,robią bardzo dużo dobrego dla całej rodziny.Dzisiejszy post nie będzie zbyt długi.Jestem bardzo pod ekscytowany powrotem do domu.Razem z Olą nie możemy doczekać się uścisków naszej Klaudusi.Zaraz po powrocie do domu,wyjeżdżamy na MT,aby wspólnie spędzić wspaniale czas.Będzie pięknie !!!Będę kończył.Za chwile kładziemy się spać.Jutro czeka nas pracowity dzień.Po załadunku będziemy jechali w sumie dziesięć godzin,będę chciał ujechać jak najdalej,mam nadzieję,że trasa pójdzie po mojej myśli i odpukać w nie malowane nie spotkają nas korki,które mogą pokrzyżować moje plany.Do zobaczenie na MT,a  dla osób,które nie będą miały możliwości odwiedzić MT,przygotuję film i zdjęcia z imprezy.